Brudziński komentuje wyciek korespondencji. To "była prośba o przeniesienie na równorzędne stanowisko"

Brudziński komentuje wyciek korespondencji. To "była prośba o przeniesienie na równorzędne stanowisko"

Joachim Brudziński, europoseł i wiceprezes PiS, w rozmowie z reporterką TVN24 odniósł się do informacji o tym, że w 2018 roku miał składać propozycje dotyczące zatrudnienia w państwowych spółkach członkom swojej rodziny. - W tym mailu na ruskim portalu nie było mowy o załatwianiu pracy, tylko była prośba o przeniesienie na równorzędne stanowisko w ramach tych samych spółek osób wykształconych, posiadających odpowiednie kompetencje - przekonywał polityk.

W sieci od kilku miesięcy publikowane są kolejne zrzuty ekranu pokazujące korespondencję, która ma pochodzić od przedstawicieli obozu rządowego.

W sierpniu opisywaliśmy wyciek maila, który miał pochodzić z prywatnej skrzynki Wynika z niej, że w 2018 roku miał on składać propozycje dotyczące zatrudnienia w państwowych spółkach członkom swojej rodziny. Wówczas Brudziński nie odpowiedział tvn24.pl. na pytania związane z tą sprawą.

Brudziński: nie było mowy o załatwianiu pracy

Reporterka TVN24 w czwartek zapytała Brudzińskiego czy załatwiał rodzinie pracę w spółkach Skarbu Państwa. - Nie mam najmniejszej ochoty grać w grę rozpisaną na ruskich portalach, nie komentuję pseudorewelacji publikowanych na rosyjskich portalach - odparł.

- Nie przypuszczałem, że można manipulować nawet to, co manipulują ruskie portale. Tam w tym mailu na ruskim portalu, nie było mowy o załatwianiu pracy, tylko była prośba o przeniesienie na równorzędne stanowisko w ramach tych samych spółek osób wykształconych, posiadających odpowiednie kompetencje - powiedział.

- Więc prosiłbym, żeby stacja, która mieni się profesjonalną, nie manipulowała tego, co publikują manipulowane ruskie portale - powiedział.

Na prośbę reporterki, żeby powiedział w takim razie jak ta sytuaca wyglądała, odparł: - chcę pani życzyć błogosławionych świąt Bożego Narodzenia i powtórzyć po raz kolejny: nie komentuję rewelacji publikowanych przez ruskie portale.

"Cześć wujku"

Mail, który miał być adresowany na prywatny adres Brudzińskiego, pochodzi z początku listopada 2018 roku. Brudziński był wtedy ministrem spraw wewnętrznych i administracji. Na zrzucie ekranu widać, że wiadomość została przesłana w grudniu na sejmowy adres posła PiS Michała Jacha, polityka - tak jak Brudziński - z Pomorza Zachodniego.

Autorka maila - o nazwisku innym niż Brudziński - zwraca się do ministra: "cześć wujku". Wiadomość dotyczy możliwości zatrudnienia jej i innego mężczyzny w spółkach Skarbu Państwa. Jak wynika z treści maila, Brudziński miał już wcześniej złożyć propozycję zatrudnienia.

"Myśleliśmy nad twoją propozycją, jednak nadal bardziej skłanialibyśmy się w stronę Rzeszowa, nawet ze względu na studia czy możliwość wynajęcia mieszkania. Nie chcemy jednak robić kłopotów i jeśli będzie problem ze znalezieniem czegoś w Rzeszowie, to Grupę Azoty Tarnów również bierzemy pod uwagę" - pisała kobieta do "wujka". 

"W pierwszej kolejności myśleliśmy nad PGE, pod kątem dystrybucji albo eksploatacji sieci, pracę w jednostkach terenowych typu pogotowie, utrzymanie ruchu lub też pracę w elektrowni w obrębie Rzeszowa" - dodała autorka maila. I deklaruje: "Początkiem marca bylibyśmy dostępni do podjęcia nowej pracy".

Brudziński: nie było mowy o załatwianiu pracy

Brudziński: nie było mowy o załatwianiu pracyTVN24

Poseł Michał Jach o mailu

O treść domniemanego maila pytany był w sierpniu, kiedy sprawa wyszła na jaw, poseł PiS Michał Jach, na którego sejmowy adres miała zostać wysłana wiadomość. - Ja pomagam wielu ludziom. Wczoraj przeczytałem ten mail. Ja nawet nazwiska nie kojarzę, tak że nie potrafię powiedzieć, czy pomagałem. Pomagam wielu ludziom, nawet którzy z ulicy przychodzą, jeżeli mam możliwość pracy - mówił polityk Prawa i Sprawiedliwości.  

- Nie przypominam sobie tej sprawy z tego czasu, natomiast oczywiście nie zaprzeczam, czy taki mail był, czy nie był. Nie pamiętam - tłumaczył.

Źródło zdjęcia głównego: TVN24