Górnik Zabrze - Lech Poznań 1-1 w 15. kolejce PKO Ekstraklasy. Dwie odwołane "jedenastki"! VAR w akcji

Górnik Zabrze - Lech Poznań 1-1 w 15. kolejce PKO Ekstraklasy. Dwie odwołane "jedenastki"! VAR w akcji

Remis 1-1 w meczu Górnika Zabrze z Lechem Poznań. W spotkaniu na Stadionie im. Ernesta Pohla mogło paść więcej bramek, ale prowadzący mecz Tomasz Kwiatkowski w pierwszej połowie dwa razy odwoływał podyktowane wcześniej przez siebie rzuty karne!

W zespole Lecha zabrakło kontuzjowanego Mikaela Ishaka, którego z przodu zastąpił młody, 18-letni Filip Szymczak. Był to dla niego premierowy mecz w Ekstraklasie od pierwszej minuty. W składzie "Kolejorza" było w ogóle pięciu młodzieżowców, w składzie gospodarzy czterech. W wyjściowej jedenastce zabrzan, co było niespodzianką, mecz na ławce rozpoczęli Przemysław Wiśniewski, Alasana Manneh czy Roman Prochazka. W podstawowym składzie znalazło się za to miejsce dla Aleksandra Paluszka, Norberta Wojtuszka czy dobrze prezentującego się w zimowych springach Krzysztofa Kubicy.

Zaczęło się ostro, bo już w trzeciej minucie żółtą kartkę zobaczył debiutujący w Ekstraklasie Jesper Karlstrom. Potem w polu karnym gości przewrócił się Alex Sobczyk, ale prowadzący mecz Tomasz Kwiatkowski uznał, że nic nie było. Zaraz potem piłkę po uderzeniu Jesusa Jimenza zablokował Thomas Rogne. W siódmej minucie ataki miejscowych przyniosły im gola! Z lewej strony świetnie dośrodkował Jimenez, piłka trafiła na nogę starającego się od początku Sobczyka i Mickey van der Hart, który wrócił do ligowego grania po półrocznej przerwie, musiał wyciągać piłkę z siatki.      

W odpowiedzi groźnie z wolnego uderzał Tymoteusz Puchacz, ale piłka przeszła obok bramki "Górników". Lech starał się atakować, by szybko odrobić stratę, ale wobec dobrze zorganizowanego zespołu Marcina Brosza niewiele był w stanie zdziałać. Poza tym to ataki drużyny z Zabrza były bardziej niebezpieczne. Groźnie było zwłaszcza po rzutach rożnych bitych przez Erika Janżę.

W 16. minucie mogło być jednak 1-1. Jakub Kamiński wypuścił w bój Szymczaka. Ten ograł Chudego, uderzył celnie, ale piłkę sprzed linii bramkowej wybił Giannis Masouras. Z drugiej strony niecelnie i za słabo uderzał Jimenez.

Z czasem, po emocjonującym początku gra "siadła". Była walka, ale mało podbramkowych sytuacji. W 25. minucie sędzia odgwizdał rzut karny dla poznaniaków! Gospodarze zostawili za duża miejsca Puchaczowi, który rozpędził się na lewej stronie i odważnie ruszył w pole karne. Tam upadł w starciu z blokującym go Wojtuszkiem. Szymczak już szykował się do wykonania "jedenastki", kiedy sędzia Kwiatkowski postanowił wszystko jeszcze raz sprawdzić na monitorze. Jaka była decyzja? Karny odwołany! Telewizyjne powtórki pokazały, że była to słuszna decyzja arbitra z Warszawy.

Tymczasem sześć minut później sędzia znowu wskazał na jedenasty metr! Tym razem stało się tak po tym, jak w polu karnym zabrzan przewrócił się Michał Skóraś. Po chwili pan Kwiatkowski ponownie dostał sygnał od odpowiedzialnego za VAR Szymona Marciniaka, żeby obejrzał wszystko na monitorze. I jaką podjął decyzję? Ponownie odwołał "jedenastkę"! W 35. minucie oglądaliśmy dobre uderzenie głową Jimenza, które van der Hart zdołał wybić spod poprzeczki. Nastąpiła kolejna przerwa w grze. Tym razem sędzia Kwiatkowski analizował z systemem VAR czy przypadkiem Thomas Rogne nie zagra piłki ręką. Dodajmy, że pierwsza połowa została przedłużona aż o sześć minut!

W 41. minucie dobrze i celnie przymierzył Szymczak, ale bramkarz Górnika był na miejscu i pewnie złapał piłkę. Pod koniec pierwszej części swojej szansy szukał jeszcze Bartosz Nowak, ale po indywidualnym rajdzie przestrzelił.  

Drugą połowę zabrzanie zaczęli ze zmianą, w obronie Wiśniewski zastąpił Paluszka. Wydawało się, że piłkarze Lecha rzucą się do odrabiania strat, ale nic takiego nie nastąpiło. To raczej gospodarze starali się bardziej i próbowali atakować, ale bez skutku. Goście grali bez pomysłu, a pojedyncze zrywy na niewiele się zdawały wobec dobre organizacji gry w ekipie Górnika. W tej sytuacji nie było już tak ciekawie, jak wcześniej. W 58. minucie głową próbował uderzać Rogne, ale niewiele z tego wyszło. Po niewiele ponad godzinie trener Brosz wpuści na boisko kolejnych nowych graczy: Daniela Ściślaka i Piotra Krawczyka.

Zaraz potem było już jednak 1-1. Z rzutu rożnego dobrze dośrodkowa Alan Czerwiński, a głową pikę do siatki skierował kapitan "Kolejorza" Thomas Rogne. W 64. minucie kapitalnie z woleja z dystansu przymierzył Janża, ale minimalnie niecelnie. Zabrzanie zaatakowali, chcąc ponownie wyjść na prowadzenie i choć byli częściej pod polem karnym rywala, to brakowało konkretów. Końcówka to już raczej pilnowanie wyniku, niż próba bardziej zdecydowanych ataków z jednej czy drugiej strony. W 84. minucie z dystansu przymierzył Tiba, ale piłka przeszła obok celu. W doliczonym czasie celnie zza pola karnego uderzał jeszcze Manneh, ale van der Hart złapał piłkę. Ostatecznie skoczyło się więc na podziale punktów i Górnik utrzymuje na Lechem sześciopunktową przewagę.     

Bramki: 1-0 Alex Sobczyk (7.), 1-1 Thomas Rogne (60.)   

Żółte kartki: Alex Sobczyk, Alasana Manneh - Górnik. Jesper Karlstrom - Lech.

Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)

Górnik: Martin Chudy - Aleksander Paluszek (46. Przemysław Wiśniewski), Michał Koj, Adrian Gryszkiewicz - Giannis Masouras, Krzysztof Kubica (72. Alasana Manneh), Norbert Wojtuszek (58. Daniel Ściślak), Bartosz Nowak (84. Roman Prochazka) , Erik Janża - Alex Sobczyk (58. Piotr Krawczyk), Jesus Jimenz.

Lech: Mickey van der Hart - Alan Czerwiński, Thomas Rogne, Bartosz Salamon, Tymoteusz Puchacz - Michał Skóraś (71. Vasyl Kravets), Jesper Karlstrom, Pedro Tiba, Filip Marchwiński (83. Dani Ramirez), Jakub Kamiński - Filip Szymczak (71. Mohammed Awwad).  

TB