Marine Le Pen w Warszawie. Były premier nie gryzł się w język

Marine Le Pen w Warszawie. Były premier nie gryzł się w język

Czy Polska ma jeszcze sojuszników w Europie? Na to pytanie w kontekście przyjazdu Marine Le Pen do Polski próbował odpowiedzieć Włodzimierz Cimoszewicz. - Uśmiecham się, ale to jest taki smutny śmiech dlatego, że dzisiaj został jeden oficjalny sojusznik: Orban. Jak będzie miał interes, to nie będzie sojusznikiem - podkreślił w programie "Newsroom" WP były premier. - Poza tym została nam pani Marine Le Pen, bo już nawet nie Salvini, który nie przyjechał na zaproszenie Kaczyńskiego. Polska jest osamotniona na arenie międzynarodowej - zaznaczył Cimoszewicz. Zdaniem polityka spotkania Marine Le Pen z Mateuszem Morawieckim to "głupie demonstracje". - Jak wiemy, to jeden z tych polityków, którzy przyjmują pieniądze z Rosji. W związku z tym można się zapytać, o co tym PiS-owcom chodzi - podkreślił były premier.