Skoki narciarskie. Dawid Kubacki po wygranej w Wiśle: Da się młodym tyłek zlać

Skoki narciarskie. Dawid Kubacki po wygranej w Wiśle: Da się młodym tyłek zlać

Kubacki wyprzedził w niedzielę Austriaka Jana Hoerla i Słoweńca Anże Laniszka. Polak i Austriak ze 160 punktami znajdują się na czele klasyfikacji generalnej LGP.

- Oddałem dziś dobre skoki i to się liczyło, w konkursie dwa solidne. Już od progu było czuć, że będzie chciało lecieć. Była radość ze skakania, przyszli kibice, trochę nas nieśli... rewelacyjny weekend - podsumował Kubacki.

Nasz skoczek jest spokojny o swoją dobrą formę, nawet gdy zmienny wiatr nie zawsze pozwalał daleko skoczyć. - Wierzę trenerom. Jeśli trener mówi, że nie było szans odlecieć, to wierzę, że nie było. Tak samo jak wtedy, gdy mówi, że coś zepsułem, a mnie się wydaje, że zrobiłem dobrze - podkreślił.

- Nie ma sensu zmieniać w moich skokach czegokolwiek, skoro powodem było coś, na co nie mam wpływu, czyli wiatr - dodał.

Kubacki zgodził się ze słowami trenera Michala Doleżala, że widzi progres w swoich skokach. - Tak. W sobotę na dwa skoki jeden był trochę słabszy, a dziś dwa były solidniejsze.

Reprezentanci Polski odczuwają jeszcze w kościach okres ciężkich treningów. - Jak widać, nie wszyscy są z nami - śmiał się Kubacki, żartując z kontuzjowanego Kamila Stocha, który nie mógł wystąpić w wiślańskich konkursach.

- O dziwo nic mi nie dolega. Nogi trochę bolą. A skoki pokazały, że mimo wszystko da się młodym trochę tyłek zlać - śmiał się.

Kubacki myśli o triumfie w klasyfikacji generalnej LGP? - Na razie nie wiem, jak to lato będzie wyglądało, w ilu konkursach wystartujemy - zaznaczył. Teraz przed skoczkami dwa tygodnie wakacji.