Ma uszkodzone 80 procent płuc, pokonał koronawirusa. Pan Henryk zostanie podłączony do domowego respiratora

Ma uszkodzone 80 procent płuc, pokonał koronawirusa. Pan Henryk zostanie podłączony do domowego respiratora

Zakażony koronawirusem mieszkaniec Kielc opuszcza szpital po trzech tygodniach pod respiratorem. Mężczyzna zostanie podłączony do podobnej maszyny w domu. Jak mówią lekarze, 80 procent powierzchni jego płuc uległo uszkodzeniu.

Pan Henryk trafił do szpitala miesiąc temu, według lekarzy był w stanie ogólnie dobrym. Nie miał chorób współistniejących, które mogłyby zaostrzyć przebieg COVID-19 – jedynie lekkie nadciśnienie i przerost prostaty.

Jednak mimo oczekiwań po kilku dniach obserwacji w szpitalu stan mężczyzny nagle się pogorszył. Pan Henryk następnie trzy tygodnie spędził pod respiratorem. Teraz, w dniu swoich 66 urodzin, został wypisany ze szpitala. 80 proc. jego płuc jest uszkodzone, lekarze nie wiedzą jeszcze, czy i kiedy zmiany da się odwrócić.

- Pacjent jest w pełnym kontakcie logicznym, stabilny krążeniowo, sam spożywa posiłki. Ma izolowaną niewydolność układu oddechowego. Ma rurkę tracheotomijną, która jest połączona z respiratorem, w związku z czym nie ma możliwości wyraźnego głośnego mówienia – tłumaczy dr Michał Domagała, szef Szpitalnego Oddziału Intensywnej Opieki Medycznej w Kielcach.

Pan Henryk na razie porozumiewa się na piśmie, może też co jakiś czas opuścić mankiet rurki tracheotomijnej i coś powiedzieć. Przez cały czas będzie pod opieką rodziny, zostanie też podłączony do domowego respiratora.

Długa rehabilitacja

Respiratory szpitalne kosztują około 150 tysięcy złotych. Urządzenie do użytku domowego jest tańsze – około 30 tysięcy. Z takich maszyn korzystają na przykład pacjenci cierpiący z powodu ciężkich objawów astmy.

Pan Henryk jest pierwszym pacjentem w Kielcach, który po wyjściu ze szpitala zostanie podłączony do respiratora w domu. Taka decyzja zapadła, ponieważ mężczyznę czeka długa rehabilitacja, a szpital tymczasowy nie sprzyja spokojnemu powracaniu do pełni sił.

Teraz rodzinę chorego czeka nauka obsługi respiratora. Kilka razy w tygodniu pan Henryk będzie odwiedzany przez pielęgniarkę i rehabilitanta, a raz w tygodniu przez lekarza.

Źródło zdjęcia głównego: TVN24