Nie żyje Norbert Skalski, montażysta i nasz przyjaciel

Nie żyje Norbert Skalski, montażysta i nasz przyjaciel

Słoneczny poranek. Jedziemy z Norbim na Mazury. Jest piątek przed weekendem, więc jak zwykle korek przy wyjeździe z Warszawy. Stoimy na "słynnym" skrzyżowaniu w Serocku. Kieruje Norbi, bo to jego lśniące czerwone auto. Sznur samochodów, ciężko się włączyć do ruchu. Norbi mówi do Tomka: ja patrzę w lewo, a Ty patrz na sytuację z prawej. Tomek potwierdza. Po chwili Norbi: jak tam z prawej? Tomek: "prawa wolna"... - Norbi naciska gaz i bum! - ..."po tym żółtym!" - kończy Tomek. Za późno. Dzwon. Prawa strona nie była jednak wolna. Wszyscy zmartwieni. Tomek zły na siebie, że źle doradził. Tylko Norbi rozładowuje sytuację, śmiejąc się na widok żółtego vana, któremu cały bok przyozdobiliśmy pięknym czerwonym pasem z naszego lakieru. Powiedział wtedy: na tyle samochodów, zderzyły się akurat dwa najbardziej rzucające się w oczy kolorami auta. Taki był Norbi. Nigdy nie widzieliśmy Go zmartwionego ani zdenerwowanego. Był chodzącą dobrą duszą, z różowymi okularami na świat. Pracę miał niełatwą. Niezwykle stresującą. Wszystko na ostatnią chwilę i wieczne zmiany. Pomimo tego zawsze był oazą spokoju na wzburzonych falach newsów. Norbi, odszedłeś za wcześnie. Jeszcze wiele materiałów miałeś do zmontowania. Na zawsze pozostaniesz w naszych sercach.