Santiago Garcia nie żyje. Prezes byłego klubu nie uszanował jego pamięci

Santiago Garcia nie żyje. Prezes byłego klubu nie uszanował jego pamięci

Santiago Garcia, 30-letni zawodnik Godoy Cruz popełnił samobójstwo. Pamięci zawodnika nie uszanował prezes jednego z jego byłych klubów, który za pośrednictwem mediów społecznościowym wypominał mu m.in. zażywanie kokainy.

Urugwajski napastnik nigdy nie zyskał większego rozgłosu, choć na swoim koncie miał między innymi występy w młodzieżowej reprezentacji kraju. Cierpiał na depresję i mimo leczenia psychiatrycznego jego życia nie udało się uratować.

"Morro", bo taki nosił przydomek reprezentował w trakcie kariery barwy m.in. Club Nacional, Kasimpasy, River Plate Montevideo czy Athletico Paranaense. To właśnie prezes ostatniego z wymienionych, w którym tragicznie zmarły grał w latach 2011-2012 niedługo po pojawieniu się informacji o samobójstwie zaatakował zawodnika.- Przyjechał do nas z wyrokiem za kokainę i z poważnym urazem stopy. Rozwiązaliśmy z nim kontrakt i nie zapłaciliśmy połowy kwoty transferu - napisał na Twitterze. Garcia miał kosztować klub 2 miliony euro. W kolejnych wpisach Mario Celso Petaglia dodał też m.in. że zawodnik "od zawsze był problematyczny".Jego komentarze odbiły się szerokim echem w świecie piłki. Prezes, gdy zdał sobie sprawę z tego, co zrobił usunął wpisy i zamieścił przeprosiny, lecz internauci w komentarzu do owych zdążyli mu je wypomnieć.

TC