Stracili domy po trzęsieniu ziemi. Polska wysyła namioty mieszkalne

Stracili domy po trzęsieniu ziemi. Polska wysyła namioty mieszkalne

Wojsko Polskie przekaże do dotkniętej trzęsieniem ziemi Chorwacji namioty mieszkalne dla kilkuset osób - poinformował na Twitterze minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. W wyniku kataklizmu w tym kraju zginęło co najmniej siedem osób, a 26 zostało rannych.

W piątek minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak poinformował na Twitterze, że polscy żołnierze wylecieli już do Chorwacji. "Na prośbę strony chorwackiej, dostarczą wojskowe namioty mieszkaniowe, dla kilkuset osób, które straciły swoje domy w wyniki trzęsienia ziemi" - dodał.

Wcześniej pisał o planach pomocy Chorwacji. "Podczas gdy wszyscy oczekują nadejścia Nowego Roku, żołnierze przygotowują się, by ruszyć na pomoc Chorwatom, którzy ucierpieli w wyniki trzęsienia ziemi" - napisał w czwartek wieczorem.

"Na prośbę strony chorwackiej, Wojsko Polskie jutro dostarczy namioty mieszkalne, które zapewnią schronienie kilkuset osobom" - zapowiedział.

Siedem osób nie żyje, 26 rannych

W trzęsieniu ziemi w Chorwacji zginęło co najmniej siedem osób - jedna w Petrinji, pięć w miejscowości Majske Poljane w pobliżu Gliny oraz jedna w Żażinie. 26 osób jest rannych, z czego sześć ciężko.

Epicentrum wtorkowego trzęsienia ziemi znajdowało się w odległości trzech kilometrów od liczącego ponad 15 tysięcy mieszkańców miasta Petrinja, 47 kilometrów na południe od Zagrzebia. Wstrząsy były odczuwalne w całej Chorwacji, a także daleko poza jej granicami - na Węgrzech, w Austrii, w południowych Niemczech, Bośni i Hercegowinie, Słowenii i Serbii, a także w dużej części Włoch, od Bolzano na północy po Neapol na południu.

W środę rano ziemia znów się zatrzęsła, trzy silne wstrząsy o magnitudzie od 3,9 do 4,8 ponownie nawiedziły rejony wtorkowego trzęsienia. Jak podała chorwacka służba sejsmologiczna, epicentrum wstrząsów znajdowało się 12 kilometrów na północny zachód od Sisaku na głębokości ośmiu kilometrów. 

Źródło zdjęcia głównego: Robert Błaszczak/twitter